Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 674 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


October 12

wtorek, 07 listopada 2006 16:15

I apologize for the late post, but that’s life...

Our trip has come to a close.  Or will in a couple of days.  As soon as the crew is disbanded, that's when it will truly be over.  Of course one can get into philosophical debates as to when a journey really is over, but when Kazio and Gerard and the rest of the crew are in Toronto, it's safe to say the trip is over.  We've been in Vancouver since Monday morning, and have been running around ever since.  Preparing the boat, trying to celebrate and preparing to plug ourselves back into civilization. 

We arrive in English Bay, Vancouver on Mon morning.  A number of Polish boats come out to greet us in the bay.  The reception is warm, especially when we arrive in Granville Island and see the entire dock packed with spectators and families of the crew.  We spend the afternoon with the visitors, showing the boat and talking about the trip, and in the evening head to Uncle Wiesiek's house for some celebrations.  But unfortunately everyone is too tired; the day was too long.  The next day we spend looking for a marina or boatyard to put the boat on the hard.  Again we try to celebrate, but to no avail, everyone is too tired.  Yesterday we take the boat out of the water, and again we try to celebrate, but the day was rushed and filled with stress and excitement.  Today, the 12th, we will clean the boat--all of our stuff is already packed and extracted off the boat--and prepare it for the winter season in Vancouver, which is rainy but not too cold. 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (43) | dodaj komentarz

12 pazdziernika

wtorek, 07 listopada 2006 16:14

Przepraszam za opuznione ostatnie relacje, no ale takie zycie...

Finalowy etap naszego dlugiego rejsu zostal zakonczony.  Teraz siedze u Wujka Daniela w domu, na ladzie, w pokoju syna gdzie dwie cukierkowe kobiety z plakatu usmiechaja sie do mnie i pisze ostatnie relacje.  W drugim pokoju Bosy Wujek pisze artykul do Jachting i zaraz wszyscy jedziemy na lodke9km stadzeby sklarowac jacht do konca.  Nasze wszystkie rzeczy juz sa spakowane i zdjete z jachtu.  Co za smutek, co za zalamanie!  Jacht wyglada jak wypatroszony jelen.  Oprozniona, wyciagnieta na lad na nie naturalne srodowisko...nie wiem jak inaczej moge sie wyzalic, wyrazic. 

W poniedzialek rano doplywamy do English Bay, Vancouver.  Dzien wczesniej zrobilismy odprawe w Campbell River, i ruszylismy w ostatni i krotki odcinek rejsu, do Vancouver.  W English Bay wyplywaja polskie lodki na nasze przywitanie.  Cala flotyla wplywamy do Granville Island gdzie czekaja rodziny W. Daniela i W. Mlodego, jak i przyjaciele.  Lodka opada 10 cm po tym jak wszyscy wchodza na poklad zeby zobaczyc jak zylismy przez 3 miesiace i zeby sie przywitac i porozmawiac.  Wieczorem jedziemy do W. Mlodego gdzie jest uczta i byla planowana i spodziewana celebracja, ale niestety zaloga byla wyczerpana.  I tak do tej pory (tzn. 12 X) nie mielismy sily zeby wieczorem spotkac sie i za celebrowac zakonczenie rejsu.  W piatek Bosy W. i Kazio leca do Toronto, a w sobote ja lece z kapitanem i Ania.  Stary podobno juz wyplynal z Dutch Harbour i plynie ku Vancouver.  Nalezy im sie takie same powitanie jak mysmy dostali, jak nie wieksze, bo ich rejs zaczal sie w Polsce, a nasz w Kanadzie.  No i tez zorganizowanie calej wyprawy, przez sponsorow itd., to tez wielki wyczyn.  Niestety nie udalo sie nam wplynac razem do Vancouver, no ale takie zycie.

Od calej zalogi Nektona, przesylam calusy i podziekowania za sledzenie naszej wyprawy, za kibicowanie i za zainteresowanie.  Milo bylo wiedziec, na tym wielkim morzu, ze ktos, gdzies, czyta te relacje i sie przejmuje.  Teraz lece z zaloga na lodke zeby dokonczyc klarowanie, i moze uda nam sie zwiedzic troche miasta...


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

30 wrzesnia

niedziela, 01 października 2006 17:59
Trzy dni temu wyplynelismy z Dutch Harbour.  Postoj byl trzy dniowy, i ktory spedzilismy na jedzeniu owocow morza i zbieraniu sil na przelot do Vancouver.  Stary chyba wlasnie teraz jest w Dutch Harbour, pewnie tez bedzie sie niedlugo wybieral w kierunku Vancouver. Pogode mamy barowa, ale przynajmniej nie pada i jest cieplo. Wiec jak na razie nic sie nie dzieje, powoli konczymy nasza wyprawe...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

September 30

niedziela, 01 października 2006 17:58
Three days ago we left Dutch Harbour. We spent three days there, eating and resting; getting ready for our final, and probably longest, leg from DH to Vancouver. Stary  should be arriving at Dutch Harbour right about now, and they will also probably head East soon. So far the weather is nice and warm, although there is little sun. We have good wind and are in a good mood. We look forward to the next couple of days.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

September 22

sobota, 23 września 2006 15:32


As the cliché saying goes, all things must come to an end. And so our paths diverge after the Bering Strait and we go our separate ways. We took shelter in a cape a few days ago to hide from the wind and to do some minor repairs. After 24h or so, our paths started to diverge and after the Bering Strait, our destinations were no longer the same. We are headed towards Dutch Harbour, whereas Stary stopped in Nome and intends on stopping several more times en route to Vancouver. So the highlight of the week is our separation.

 

The last month was exciting, and the fact that there was another crew going the same way as us made the trip more enjoyable. We often tied up together for the night when in ports or while at anchor and spent the evenings eating together or just sitting and chatting. It is uncertain whether we will see eachother again. We might meet in Vancouver, although most of us will alreardy be in Toronto, most likely. Only two guys form us (Daniel and Uncle Mlody) live in Vancouver, the rest in Toronto. I hope we will meet again, but past history says otherwise.

 

Right now we're almost at Dutch Harbour. We spent the last couple of days at sea, and there are no exciting events worth mentioning. We should arrive at Dutch in a day or so. The next update will probably occur after our stay at Dutch.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  60 186  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Archiwum

O mnie

Historia jachtu
Jacht Bruceo zbudowany w Nowym Saczu miedzy 1986 r. i 1990.
W 1990 r. Nekton wyplynal ze Szczecina do Toronto, przez Le Havre i Halifax.

Lukasz Adam Natanek
Student na uniw. York w Toronto na 4 roku Psychologi/Angielskiego w specjalizacji Romantyzm. Syn "Srogiego" i Katarzyny. Mial kolorowe dziecinstwo dzieki rodzicom. Lubi kasze manna (ktorej nie ma na rejsie) i wspinanie. Na tym rejsie jest miesem armatnim bo jest najmlodszy (20 lat). Na wachtach stoi z ojcem/Srogim i ostatnio cos nie choruje na morzu...
A student of York University in Toronto. He is studying Psychology and English, specializing in Romantic literature. He enjoys climbing and long sunset walks on the beach reciting a Wordsworth poem or Goethe passage. On this trip he is cannon fodder since he is the youngest. He is the son of the captain Srogi and Katarzyna.

Historia jachtu
Jacht Bruceo zbudowany w Nowym Saczu miedzy 1986 r. i 1990.
W 1990 r. Nekton wyplynal ze Szczecina do Toronto, przez Le Havre i Halifax.

Lukasz Adam Natanek
Student na uniw. York w Toronto na 4 roku Psychologi/Angielskiego w specjalizacji Romantyzm. Syn "Srogiego" i Katarzyny. Mial kolorowe dziecinstwo dzieki rodzicom. Lubi kasze manna (ktorej nie ma na rejsie) i wspinanie. Na tym rejsie jest miesem armatnim bo jest najmlodszy (20 lat). Na wachtach stoi z ojcem/Srogim i ostatnio cos nie choruje na morzu...
A student of York University in Toronto. He is studying Psychology and English, specializing in Romantic literature. He enjoys climbing and long sunset walks on the beach reciting a Wordsworth poem or Goethe passage. On this trip he is cannon fodder since he is the youngest. He is the son of the captain Srogi and Katarzyna.

ukryj współtwórców

O moim bloogu

Arctic Expedition 2006 / Wyprawa dookola polnocnej Kanady 2006 Kontakt z zaloga Nektona jachtnekton@wp.pl

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Codzienne relacje Kazia

Nekton's position

Pozycja Nektona

S/Y Stary

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 60186

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl